Fernando Colunga - polska strona o meksykańskim aktorze

Wywiady

  • Masz opinię pierwszego amanta telenoweli meksykańskiej. Jak wyglądała Twoja droga do kariery aktorskiej?

  • Zaczęło się od tego, że dubbingowałem filmy. Potem pracowałem w teatrze i w kinie, gdzie grywałem role drugoplanowe. Występowałem w różnych programach telewizyjnych, między innymi w "Ulicy Sezamkowej" i komediach, potem w telenowelach, które nie od razu przyniosły mi popularność. Dopiero główna rola w "Marii z przedmieścia", u boku Thalii, sprawiła, że odniosłem sukces i zostałem zasypany nowymi propozycjami, a moją osobę zaczęto powszechnie kojarzyć z amantem z telenowel.

  • Od kiedy pojawiły się plotki o Twoim romansie z Thalią, unikasz rozmów na temat swojego życia prywatnego.

  • Jak sama nazwa wskazuje, to życie prywatne. Myślę, że ludzie rozmawiają ze mną po to, by dowiedzieć się, co robię, nad czym aktualnie pracuję, chcą poznać historię mojego życia zawodowego. Uważam, że moja prywatność może interesować kogoś, kto zna mnie jako aktora. Jedynie moi fani chcą poznać szczegóły mojego życia intymnego. Zdradzę im więc, że szukam kobiety swoich marzeń, miłej, dobrej i takiej, która będzie mnie szanowała.

  • Masz na pewno bardzo wielu fanów.

  • To prawda. Dostaję listy i kartki z całego świata. Większość jest naprawdę rozczulająca. Odpowiadam na nie osobiście. Ponieważ dostaję ich tyle, czuję się odpowiedzialny za to, co robię. Wiem, że dla wielu młodych ludzi jestem pewnego rodzaju przykładem do naśladowania. Muszę im pokazać, że istnieje w życiu jeszcze inna droga.

  • Twoi fani chcieliby wiedzieć, jakim jesteś człowiekiem.

  • Największą wartością jest dla mnie samo życie. Chociaż wyglądam na silnego człowieka, jestem bardzo spokojny i romantyczny. Pewnie niektórzy zdziwią się, że wciąż mieszkam z rodzicami. Ważną dla mnie wartością jest szacunek wobec innych. Lubię śmiać się i mam pozytywny stosunek do świata

  • Na pewno masz jakieś pasje? Możesz nam je zdradzić?

  • Gdy byłem dzieckiem, tata podarował mi pierwszy rower. Był żółty. to najbardziej wzruszające wspomnienie, jakie zapamiętałem z dzieciństwa. Potem, kiedy miałem jedenaście lat, dostałem pierwszy motocykl i od tamtej pory to była moja największa pasja. Zamiłowanie do motocykli odziedziczyłem zresztą po ojcu. Drugim moim hobby jest sport. Oprócz motocrossu uprawiam gimnastykę, squash, pływam i nurkuje.

  • Czy masz jakąś receptę na udaną telenowelę?

  • Myślę, że telenowela jest przede wszystkim iluzją rzeczywistości, i to właśnie jest klucz do sukcesu: tworzenie przekonującej iluzji. Z drugiej strony zawsze będzie dla mnie zaskoczeniem, że telenowela meksykańska, w której odbijają się wszystkie tradycje i zwyczaje lokalne, odnosi tak ogromny sukces w krajach tak odmiennych, jak Bośnia czy Indonezja.

  • I oczywiście Polska. Jaka jest więc wspólna cecha?

  • To, co wszystkich łączy, to miłość.

  • W której telenoweli zostałeś po raz pierwszy zauważony?

  • Zaproszono mnie do udziału w telenoweli "Maria Mercedes" i mój kontrakt przedłużył się z 20 odcinków do 90. A zaraz potem nadeszły nowe i lepsze oferty.

  • I wtedy zostałeś amantem?

  • Wcale nie byłem zainteresowany graniem amantów. Po prostu chcę dobrze wykonywać swój zawód.

  • Gdybyś miał wybrać ulubiony film, ulubioną płytę i książkę, na co byś się zdecydował?

  • Lubię różnorodność i dlatego nie faworyzuję żadnego filmu, książki ani płyty. Jestem wszechstronny, jeśli chodzi o gusta. Uważam, że tylko w ten sposób można wciąż poznawać coś nowego i ciągle się uczyć.

(Na podstawie "Świata seriali")